niedziela, 13 kwietnia 2014

Tort z cebulami

Marcin (ten od aerotunelu) nie tylko zamówił tort dla siebie, ale jeszcze zareklamował mnie w pracy. Tort zamówiła jego koleżanka. Miał to być tort z cebulą. Jak zaczęłam dopytywać się jak dokładnie ma ta cebula wyglądać to dostałam tak dokładny projekt, jakiego jeszcze żadne klient mi nie przedstawił. Nie tylko był rysunek, ale opis jakie maja być elementy.  Dobrze że trzeba było zrobić tylko cebule, bo przy tak dokładnym projekcie mogłabym nie podołać. Według mnie zrobiłam tort dokładnie według projektu.
Oczywiście temat tortu jest niezwykle intrygujący, ale klientka powiedziała, że to za dużo tłumaczenia i dlatego pozostaje dla mnie tajemnicą. 


piątek, 11 kwietnia 2014

Tort Torba z zakupami

Marcin, który tak pięknie przygotował zastępczy prezent dla mnie, zamówił tort dla swojej dziewczyny. Na torcie miały się pojawić ulubione cele jej zakupów, czyli okulary, lakiery i trampki. 
Od razu wpadłam na pomysł, że zrobię torbę z zakupami, z której będą wystawać gadżety. 
Pojawił się tylko problem z trampkami, bo taki dorosły trampek, to sam wystarczył by za tort. Myślałam, że zrobię tak, że będzie wystawał czubek buta, ale ostatecznie okazało się że i tak nie mieszczą mi się wszystkie gadżety na torcie.
Wydaje się, że tort się podobał, co można wnioskować po ilości lajków na fanpage  https://www.facebook.com/slodkiedekoracjejl


poniedziałek, 7 kwietnia 2014

Tort Góry

Asia tak bardzo zachwala moje torty, że dzięki temu mam nowych klientów. Tym razem tort zamówiła koleżanka z mojej drugiej szkoły. 
Podobnie jak ja wraz z mężem obchodzą w tym roku 50 urodziny. Zamówiła tort dla męża, który jest miłośnikiem gór. Jak już uformowałam te góry, to cały czas miałam niedosyt dekoracji i w końcu zrobiłam mały namiocik.


Przy pieczeniu tego tortu wykorzystałam moją ulubioną formę Big Mufin, aby mieć kształt większej góry. Ponieważ zostało mi wolne miejsce w formie, postanowiłam upiec ciasto dla domowników. Chciałam zrobić coś szybkiego i wtedy przypomniałam sobie stary przepis na ciasto z dżemem porzeczkowym (z 10 lat temu robiłam na zimę dżemy porzeczkowe tylko po to, żeby mieć do tego ciasta, teraz dżemu porzeczkowego  używam do polędwicy według przepisu Julie Child), którego nie robiłam od lat. Przepis był dołączony o mojej cud miski Tupperware. Ciasto jako nowość okazało się hitem w mojej rodzinie i dlatego zamieszczam przepis.
Ciasto z dżemem
  • 2 szklanki mąki
  • 3 jaja
  • 0,5 słoika dżemu z czarnej porzeczki
  • 1 szklanka cukru
  • 1 szklanka mleka
  • 0,5 szklanki oleju
  • łyżeczka cynamonu
  • łyżeczka kakao
  • łyżeczka proszku do pieczenia


Wszystkie składniki ciasta dokładnie wymieszać mikserem. Przełożyć ciasto do formy i piec ok 40 minut w temperaturze 180 stopni.



niedziela, 23 marca 2014

50 lat minęło...

I nadeszła ta chwila, kiedy musiałam zrobić tort na swoją 50. 
Wczoraj zaprosiłam swoich przyjaciół, aby uczcić to zdarzenie. Przyjaciele nie zawiedli, dostarczyli mi niezapomnianych wspomnień, a zaczęli od wręczenia prezentu. 
 Jak zobaczyłam, że dostałam od nich lot paralotnią, musiałam bardzo hamować swoje uczucia (i jak się okazuje nie bardzo mi się to udało).  A oni spodziewali się tego, bo Tina filmowała całe wydarzenie. 
Byłam załamana, bo nie wyobrażałam sobie realizacji tego prezentu. Najbardziej byłam zła na Janusza, bo przecież jak kupowaliśmy prezent dla Joli to wyraźnie powiedziałam mu, że nie chcę ekstremalnych prezentów, że wolę robot sprzątający (to znaczy, że mnie w ogóle nie słucha).  I smutno mi było, że moi przyjaciele tak słabo mnie znają, przecież ja zawsze mówię że lubię odpoczynek bezczynny. A jak jeszcze dokładnie przeczytałam, co jest w pakiecie to najbardziej przeraził mnie tunel aerodynamiczny. Jak już po trochu zaczęłam myśleć, że może nie umrę ze strachu, wtedy okazało się że to był tylko żart.  Za sprawą Janusza (jednak był winny, słusznie byłam na niego zła), dowiedzieli się, ze domyślam się co mogę dostać i uznali, że nie może być tak łatwo. Właściwy prezent był zupełnie inny, a lot paralotnią to tylko taki "prezent zastępczy". Marcin, syn Iwonki przerobił Voucher, który kupił w prezencie dla swojego kolegi (zdolny chłopiec, jak widać nie za darmo miał u mnie 5 z technologii informacyjnej w liceum). 
A prezent, który dostałam, to naprawdę spełnienie moich marzeń.  
Dziękuję Wam przyjaciele. Prezent zastępczy oprawię w ramki i powieszę na ścianie.
A dzisiejsze zdjęcie tortu zrobiłam moim właściwym prezentem. Z tyłu na kanapie widać opakowanie po nim.

piątek, 21 marca 2014

Tort z marcepanowymi owocami

Tym razem nietypowe zamówienie, choć bardzo naturalne. Tort z owocami ale owoce miały być z masy plastycznej. Trochę się obawiałam jak mi się udadzą te owoce, bo przecież każdy wie jak wygląda np, jabłko czy banan i moje muszą być podobne do siebie. Owoce zrobiłam z marcepana. 
Ostatecznie jak już ułożyłam dekoracje byłam bardzo zadowolona z efektu. Tort jest prostokątny, bo miał się dobrze dzielić na wiele osób, ale super by wyglądał kosz z takimi owocami.


poniedziałek, 17 marca 2014

Tort Słoń

To czego zazdroszczę mojej koleżance Asi, to niewątpliwie bardzo zdolni uczniowie. Tym razem Asia zamówiła tort dla tych, którzy będą startować w finale Olimpiady Informatycznej.  Zrobiłam Słonia, na szczęście. Jędrek oczywiście miał zastrzeżenia do koloru, ale myślę, że nie wyszedł tak źle.

piątek, 14 marca 2014

Tort Super Mario Bros

Super Mario to gra, którą pamiętam jeszcze z czasów młodości. Grałam w nią na pierwszym swoim komputerze  Amstrad/Schneider (właściwie to był komputer Janusza, ale w końcu i tak jesteśmy rodziną to jakby mój). Wtedy to były fajne gry. Miały swój klimat. Nic dziwnego, że Super Maro robi dzisiaj karierę w sieci. 
Dla Kacperka, który jak obserwuję lubi gry (bo w zeszłym roku był tort Angry Birds), zrobiłam właśnie Super Mario. Miałam przy nim ogromną frajdę. Jeszcze przed ułożeniem dekoracji wiedziałam, że tort będzie śliczny.  Mam nadzieję, że i na jubilacie zrobił wrażenie




czwartek, 13 marca 2014

Tort Gryfindor

Moja niezawodna koleżanka Asia, która dostarcza mi wiele nowych pomysłów na torty, tym razem zamówiła tort na urodziny swojej córki. Tematem miał być herb Gryfindoru (wszyscy miłośnicy Harrego Pottera wiedzą o co chodzi). Herb i imię jubilatki nadrukowałam na opłatku. Aby wydrukować imię zainstalowałam sobie oryginalną czcionkę z Harego Poterra. 



Dodatkowo, zrobiłam jeszcze muffinki z Tiarami Przydziału.

środa, 12 marca 2014

Tort trampki

Okazuje się, że torty z bucikami są bardzo popularne. Tym razem zrobiłam tort z trampkami na roczek. Niedługo będę miała taką wprawę w robieniu butów, że będę mogła zatrudnić się u szewca.

I jeszcze przepis, na klasyczne czekoladowe muffinki. Co prawda Janusz stwierdził, że są za bardzo czekoladowe, ale Jędrek stwierdził, że były bardzo smaczne, a Janusz po prosty wybrzydza.
Muffinki czekoladowe

  • 3 łyżki masła
  • 60 g gorzkiej czekolady
  • 200 g mąki
  • 100 g cukru
  • łyżeczka esencji waniliowej
  • 2 czubate łyżki kakao
  • 2 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 0,5 łyżeczki sody
  • szczypta soli
  • 2 jaja
  • 150 ml mleka

Masło rozpuścić, czekoladę drobno posiekać. Mąkę wymieszać z cukrem, kako, solą, proszkiem do pieczenia i sodą. Jajka wymieszać z masłem, mlekiem i esencją waniliową. Połączyć sypkie składniki z masą jajeczną, dodać czekoladę. Nałożyć do do foremek wyłozonych papilotkami. Piec 20=25 minut w temperaturze 180 stopni.


niedziela, 16 lutego 2014

Tort Joga

W czasie naszego ostatniego babskiego spotkania zostałam namówiona na założenie fanpage Słodkich dekoracji, bo jakoś tak mało ostatnio zamówień. Co prawda nie wiem jak ja to wszystko ogarnę, bo blog, strona www i jeszcze ten fanpage, ale mam nadzieję, że będzie on żył własnym życiem, wystarczy że wrzucę jakieś zdjęcie.
Jeśli chodzi i zamówienia, zawsze mogę liczyć na Asie, która uważa, że mój "talent" się marnuje i reklamuje minie jak tylko może.  Tym razem zamówiła tort, na pożegnanie koleżanki, która jest miłośniczka Jogi. Od razu  wymyśliłam, że zrobię figurkę w pozycji lotosu. Nie bardzo niestety chciały się składać ręce, ale zobaczyłam w internecie że pozycja lotosu może też być z rękami na kolanach. Jak zwykle przy okazji robienia tortu czegoś się nauczyłam, a nawet miałam takie myśli, żeby spróbować zrobić na sobie taki lotos, ale szybko przegnałam te myśli. Skupiłam się na lepieniu figurki.



poniedziałek, 10 lutego 2014

Tort Mini Cooper

Dawno nie zamieszczałam nowych tortów. Jakoś tak ostatnio mam mało zamówień. Ostatnio robiłam tort w kształcie Mini Coopera. Chciałam aby podobał się jubilatce i chyba się udało, bo zaraz po tym jak go zobaczyła wysłała zdjęcie swojej mamie.



Moja pasja do pieczenia ostatnio jest niezaspokojona, bo zamówień na torty mało, a domownicy odmawiają spożywania ciast w takich ilościach jakie ja bym chciała je piec. W dodatku Diana postanowiła w nowym roku nie jeść cukru i nabiału.  Zaczęłam w związku z tym piec chleby i pizzę.
Wczoraj znalazłam przepis na pyszne bananowe bułeczki bez cukru, ale naprawdę słodkie. Wszystkim domownikom smakowały.  Są banalnie proste. Co prawda w przepisie używa się maślanki, ale Diana jednak je jadła (w przeliczeniu na jedną bułkę to by pewnie wychodziła łyżeczka).     Następnym razem spróbuję użyć  np. mleka sojowego albo owsianego, powinny się udać i tak. A oto przepis:
Bułeczki bananowe

  • 2 duże banany
  • 1 szklanka mąki pszennej
  • 1 szklanka mąki orkiszowej
  • 1 czubata łyżeczka sody oczyszczonej
  • szczypta soli
  • garść rodzynek
  • maślanka

Banany rozgnieść widelcem, dodać (przesiane) oba gatunki mąki wymieszane z sodą, rodzynki i sól. Dodać maślankę tak aby uzyskać gęste ciasto jak na kluski. nakładać łyżką na papier. Można posmarować wodą lub roztrzepanym jajkiem, ewentualnie posypać sezamem lub słonecznikiem. Piec 20 min w temperaturze 190 stopni.


sobota, 4 stycznia 2014

Tort Teletubiś

Jak to mówią, święta, święta i po świętach. Trochę w tym roku było zamieszania, ale na szczęście wszystko dobrze się skończyło. 
Jak zwykle miałam mnóstwo pomysłów na świąteczne dania, ale  dobrze że wszystkich nie udało mi się  wcielić w życie. Dzisiaj wrzuciłam do zamrażalnika ciasta, bo wszystkiego nie damy rady zjeść. Nie pomogło nawet to, że zabrałam trochę ciast i ciasteczek na nasz Sylwestrowy wypad narciarski.  Zanosi się na to, że wreszcie będę miała zapas ciasteczek do kawy, na okoliczność niespodziewanych gości.
Na początek pochwalę się słodką dekoracją Wigilijnego stołu. Co prawda Janusz jej nie docenił ;), ale Joli się bardzo podobała. Zrobiłam piernikowe obrączki na serwetki i bezowe bałwanki.

Miałam ambitne plany na robienie makowca z białym makiem, ale ponieważ miałam dużo gotowego mielonego maku, postanowiłam jednak wypróbować przepis na Roladę makwo-serową. Jest bardzo prosta w wykonaniu, a smak prawie taki jak makowca z ciasta drożdżowego. Można zrobić z połowy prorcji, bo wychodzi naprawdę wielkie ciasto.
Rolada makowo-serowa
  • 28 dag masła
  • 30 dag cukru
  • 1 łyżeczka cynamonu
  • 10 dag mielonych migdałów
  • 35 dag zmielonego maku
  • skórka otarta z 1 pomarańczy
  • 5 jajek
  • 5 łyżek mleka
  • 3 łyżki likieru pomarańczowego
  • 50 dag mąki
  • 1 torebka proszku do pieczenia (na 0,5 kg mąki)
  • szczypta soli
  • 25 dag chudego twarogu
Ciasto: Mąkę wymieszać z proszkiem do pieczenia, solą, 15 dag cukru. Dodać 3 jajka, 15 dag masła, twaróg. Wyrobić gładkie ciasto.
Masa makowa: resztę masła stopić. 2 jajka utrzeć z cukrem, dodać do tego mak, cynamon, migdały, mleko, likier, skórkę z pomarańczy, masło i dokładnie wymieszać.
Ciasto rozwałkować na prostokąt o wymiarach 35 x 40 cm. Wyłożyć na ciasto masę makową i zwinąć w roladę. Piec około 50 minut w temperaturze 170-180 stopni. Wystudzone ciasto można polać lukrem.
A na koniec zdjęcie ostatniego tortu, który zrobiłam w 2013 roku. Tym razem to był Teletubiś.





niedziela, 8 grudnia 2013

Choinka z piernika

 Orkan Ksawery już za nami, pojawił się śnieg, w końcu już po imieninach Mikołaja, można już rozpocząć świąteczne wypieki. W końcu pierniczki (jeśli tylko będą dobrze ukryte) mogą, a nawet powinny poleżeć. Zrobiłam już pierwsze piernikowe choinki.  Pani Krysia zawiozła je do Torunia i nawet tam zrobiły wrażenie. A Janusz stwierdził, że wyglądają tak ładnie, że muszę je koniecznie pokazać na blogu. To pokazuję.


I jeszcze zdjęcia muffinek na imieniny Basi. Podobno dzieciom najbardziej podobały się nosy bałwanków.

piątek, 15 listopada 2013

Tort spadochroniarz

Nadeszła wreszcie długo wyczekiwana impreza z okazji 50 urodzin Joli. 
Piotrek podsunął nam, że pragnieniem Joli jest skok spadochronowy. Długo nie mogliśmy się zdecydować na taki prezent dla niej, bo obawialiśmy się, że Jola tylko tak gadała, a naprawdę to będzie miała opory żeby skoczyć. Ale Piotrek twardo trzymał się tej wersji.  W końcu, kiedy nawet w piosence którą dla niej ułożyłyśmy pojawiły się słowa "spadochronem polecisz bo to jest nasz dar" uznaliśmy, że to jest najlepsza propozycja na prezent dla Joli. Temat tortu wymyślił się zatem sam: Jola skacząca ze spadochronu.  
Nie mogłam doczekać się imprezy, bo chciałam zobaczyć minę Joli na widok prezentu. Muszę stwierdzić, cytując słowa ze znanej reklamy - bezcenna.  Dawno już nie udało nam się tak wstrzelić w pragnienie jubilata (dzięki Ci Piotrek za pomysł). Teraz czekamy tylko żeby zobaczyć jak Jola "konsumuje" prezent.


A jeszcze na koniec, ponieważ najbliższe 50 urodziny to chyba moje to informuję że nie marzę  o żadnej ekstremalnej atrakcji, wszyscy wiedzą że ja preferuję odpoczynek bezczynny.

wtorek, 12 listopada 2013

Tort Millenium Falcon Lego i Niebieski Angry Bird

Maciek, wielbiciel moich dyniowych muffinek obchodził właśnie 10 urodziny. Wyhodował specjalnie w tym roku dynię, żeby na pewno mieć czym poczęstować swoich kolegów i koleżanki ze szkoły. Zrobiłam dla Niego muffinki z Angry Birds.
Ale oczywiście na ty nie koniec bo w  sobotę była impreza dla kolegów a w niedzielę dla rodziny.
Na imprezę dla kolegów zamówił tort w kształcie niebieskiego Angry Birdsa. Pokryłam go masą marshmallow, aby nie było niespodzianki ze spływającą niebieską czekoladą.

A na imprezę dla rodziny chciał tort III piętrowy, ale Iwonka mu to wyperswadowała. Stanęło na tym, że ja wymyślę temat na rodzinną imprezę. Wiem że Maciek jest fanek klocków Lego, a szczególnie serii Star Wars i Lords of Rings. Zrobiłam mu statek Millenium Falcon. Oczywiście najwięcej zabawy było z uzyskaniem efektu klocka w naturalnej skali i z figurkami, które były w skali 1:1, bo ja przecież ogólnie ma problem z małymi obiektami. Zrobiłam Jodę, Hana Solo a na koniec jeszcze Chwebaccę, bo on jest najłatwiejszy (jednokolorowy). 
Dziś dowiedziałam się że torty bardzo się Maćkowi podobały i nawet chciał dać kolegom obydwa, ale Iwonka schowała jeden dla rodziny. Cieszę się, że udało mi się sprawić Maćkowi radość.


poniedziałek, 11 listopada 2013

Marcińskie Rogale

Z tym wielkopolskim przysmakiem zetknęłam się po raz pierwszy przeszło 25 lata temu na studiach. Wtedy 11 listopada nie był świętem narodowym, ale Poznaniacy obchodzili nie znany mi wcale dzień Świętego Marcina. Kolejka w cukierni nie pamiętam już gdzie, chyba gdzieś w okolicach placu Wolności była strasznie długa i wszyscy kupowali te rogale. Jak byłam ostatnio w Poznaniu, to teraz można je kupić w co drugiej cukierni w pobliżu starówki, ale wtedy, w czasach komuny to jednak był rarytas. 
Postanowiłam w tym roku zmierzyć się z tym przysmakiem i sama upiec marcińskie rogale. Długi  weekend sprzyjał tej pracy. oczywiście zaczęłam od poszukiwania w Internecie przepisu.  Dobrze, że zaczęłam myśleć o tym wcześniej bo do nadzienia używa się białego maku, którego nie widziałam w żadnym sklepie i musiałam zamówić go przez Allegro. 
Wybrałam przepis ze strony artkuilnaria.pl.  Może dlatego, że autorka opisuje swoje wrażenia z  warsztatów kręcenia rogali w Poznaniu, to chyba coś na ten temat wie. Zgodnie z zaleceniami dzień wcześniej zrobiłam farsz a do rana świętowałam 11 listopada w kuchni. Oczywiście jak to ja, niedokładnie czytałam przepis i wzięłam 10 razy więcej drożdży niż w przepisie (nawet się dziwiłam czemu tak dużo). Ciasto rosło jak opętane nawet w zamrażarce i może  dlatego trochę trudno się wałkowało. Zrobiłam 22  ogromne rogale.  Widać w nich  nawet te warstwy ciasta.  Następnym razem wykonam przepis dokładnie.
Jako że moi chłopcy mogliby nie dać im wszystkim rady Janusz zaprosił Jolę z Piotrkiem i Tinę z Darkiem na degustację. Mimo mojej wpadki chyba się udały, bo nawet Tina, która nie lubi maku zjadła całego rogala.
Przepisu nie zamieszczam, bo jest bardzo długi, a można go znaleźć bez problemu w internecie




Tort Kubuś Puchatek

Bardzo ucieszyłam się ze  zlecenia na ten tort, bo już rok temu kupiłam sobie na allegro formę w kształcie Kubusia Puchatka ale nie miałam okazji jej użyć. Tort miał być na pierwsze urodziny Kubusia, dlatego Kubuś Puchatek pasował znakomicie. Niestety, przesłałam dwie propozycje toru i została wybrana ta, którą robię bez gotowej form. Forma dalej czeka na użycie. Ale nadejdzie i dla niej czas.

środa, 6 listopada 2013

Tort stajnia z kucykami

Ostatnio, na spotkaniu rodzinnym moja siostra Beata (która do końca życia będzie dla mnie Marusią) wspominała wraz ze swoją córką Martą  moje ciasta, które im najbardziej smakowały.  Przypomniały mi ciasto z serem i gruszkami, które robiłam ostatnio chyba z 10 lat temu.  Postanowiłam je upiec, tym bardziej że Jędrek z Januszem żalili się, że dla nich wcale  nie piekę ciast. 
Rozpoczęły się poszukiwania przepisu. Przy okazji obejrzałam wszystkie swoje gazetki z przepisami i znalazłam wiele przepisów, które mogłabym wypróbować. Jędrek stwierdził, że ciasto wygląda brzydko, ale zniknęło szybko, to znaczy że było smaczne.
Patchworkowiec z gruszką
ciasto

  • 30 dag mąki
  • 10 dag cukru
  • 20 dag masła
  • 3 żółtka

obłożenie

  • 2 łyżki kakao
  • 3 -4 gruszki
  • 1 słoik konfitury z borówek
  • 40 dag serka homogenizowanego
  • 2 jajka
  • 15 dag cukru
  • 1 budyń waniliowy

Z podanych składników zagnieść kruche ciasto. Do 1/3 dodać kakao. Białe ciasto włożyć do lodówki na min 30 minut, a ciemne do zamrażalnika.  Jasne ciasto wyłożyć na blachę. Podpiec przez ok 10 minut  w temp 170 stopni. Ciemne ciasto zetrzeć na grubych oczkach tarki. Gruszki obrać i pokroić na plastry. Serek wymieszać z cukrem jajkami i budyniem. Układać na przemian na jasnym cieście: gruszki, ciemne ciasto, masę serową, borówki. Piec około 40 minut  w temperaturze 170-180 stopni.
 I jeszcze tort "Stajnia z kucykami". Moje kolejne dzieło z książki Debbie Brown "50 kolorowych tortów". Oczywiście Jędrek jeszcze przed zrobieniem kucyków śmiał się że będę robić osły (tort Yakari i koń, który wyglądał jak osioł zapadły mu w pamięć), ale wydaje mi się że wyszło zupełnie nieźle bo nawet Diana (autorytet od kucyków) po obejrzeniu tego tortu bardzo nie narzekała.



niedziela, 20 października 2013

Tort Ninjago Kai

Dziś przepis na casteczka serowe wg. cioci Agnieszki. Odkryłam go będąc u Mamy, która nie wiedzieć czemu dopiero teraz się z nim zdradziła, choć musi go mieć bardzo długo, bo ostatni raz w Gdyni była chyyba rok temu. Przepis jest banalnie prosty, a ciasteczka są rewelacyjne, ciasto wychodzi podobne do francuskiego. Ponieważ w cieście nie ma jajek, to może leżeć przed upieczeniem kilka dni w lodówce i można piec ciasteczka partiami, choć to co wychodzi z jednej porcji znika u mnie  szybciej niż się piecze. Ja robię z ciasta pakuneczki, ale można też robić rogaliki, albo sakiweki. Myślę też, że gdyby dodać trochę soli, to wyszłyby z tego ciasta pyszne paszteciki.  Ja włozylam do ciastek kawałki gruszki, ale mogą też być jabłka, nektaryny, śliwki albo po prosty jakiś dżem. A oto przepis
Serowe pakuneczki z owocami
  • 250 g masła
  • 250 g tłustego sera  twarogowego (w kostce) 
  • 250 g mąki
  • 2 gruszki
  • szczypta soli
Z podanych składników zagnieśż ciasto, wstawić na minimum 30 minut do lodowki żeby odpoczęło. Rozwalkować ciasto na ok 3 milimetry, podzielić na kwadraty. Na środku każdego kwadratu położyć kawałek gruszki, zawinąć rogi kwadratu.  Posmarować roztrzepanym jakiem i posypać cukrem. Piec ok 20 minut w teperaturze 170 stopni.

I jeszcze zdjęcie tortu z Ninjago. Tym razem zrobiłam głowę Kai. 

środa, 16 października 2013

Tort dla matematyka

Rodzina Eli postanowla zrobić jej niespodziankę z okazji jei urodzin i zamówiła dla niej tort. Pomysł był związany z matematyką, bo Ela jest nauczycielem matematyki. Oczywiście Ela się niczego nie podziewała i niespodzianka się udala , a tort tak jak mówiła bardzo się podobał.

poniedziałek, 14 października 2013

Tort medal

Ania zamówiła tort na urodziny swojej corki. Paulina brała po raz kolejny udzial w biegu warszawskim i dlatego tort miała być w kształcie medalu jaki po tym biegu zdobyła. Niestety medal nie miał tak prostej grafiki jak to sbyło z olimpiadą informatyczną i dlatego wnętrze było wydrukowane na płatku a tylko zewnętrzny pierścien był z czekolady.  Trudno było znaleźć oryginał w dobrej jakości, żeby powiększenie wyglądało dobrze,  ale od czego jest w koncu mój grafik Janusz. Poradził sobie bardzo dobrze.

środa, 9 października 2013

Tort myszka

Tym razem miałam zrobić torty dla dwóch dziewczynek z okazji dziesiątych urodzin. Pomysł był taki, że będą to cyfry 1 i 0. Od razu zaczęłam żałować że nie mam tej formy, którą widziałam na Amazonie do układania cyferek, ale dałam radę, bo w końcu kształty cyfr znam doskonale. Dodatkowo jeden z tortów miał być z kotkami a drugi z lwiątkami.  Figurki w skali mikro nie są moja najmocniejsza stroną, dlatego zrobiłam zwierzątka w wersji 2D.

Szczęśliwie mogłam się wykazać, bo do tego zamówienia doszedł jeszcze tort w kształcie myszki (i to nie komputerowej). Bardzo przydatna okazała się w tym torcie moja forma Wiltona do wielkanocnych jaj 3D.


wtorek, 8 października 2013

Tort Lekarz

Nowa kuchnia sprawdza się znakomicie. Jest w niej tyle miejsca, że wreszcie mogłam urządzić dla moich koleżanek dawno już przez nie upraszane warsztaty kulinarne. Odbyły się one pod hasłem "Dania w 5 minut dla o(d)pornych". Miałam nawet plany, żeby nagrać te warsztaty  kamerą, ale dziewczyny nie zgodziły się na "publikację ich wizerunku". Zupełnie nie wiem dlaczego, bo w sumie ich aktywność na warsztatach ograniczyła się do jedzenia rogalików, mierzenia mi czasu  i Ania zrobiła herbatę , bo jakoś dziewczyny były zmęczone.  Co prawda nie udało mi się zrobić dań w 5 minut, bo woda na makaron się musiała zagotować (trzeba będzie zmienić nazwę na dania w 15 minut), ale moje danie,  tagliatelle z sosem łososiowym zrobiło furorę. Na deser były oponki z mojego nowego opiekacza do kanapek 6 w 1 i też smakowały.
Na wypadek, gdyby w trakcie warsztatów nie udało nam się nic zrobić upiekłam ciasto budyniowiec z gruszkami. Zostało mi przy tym nieco ciasta kruchego i zrobiłam z niego rogaliki, które tak bardzo zajęły dziewczyny. A oto przepis:
Budyniowiec z gruszkami
Ciasto kruche:

  • 3 szklanki mąki
  • 5 łyżek cukru
  • 2 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 25 dag masła
  • 5 żółtek
  • 2 łyżki śmietany

Masa:

  • 5 białek
  • 1 szklanka cukru
  • 75 dag pokrojonych w kostkę gruszek
  • 2 łyżki rodzynek
  • 2 budynie śmietankowe

Zagnieść ciasto z podanych składników i włożyć do lodówki na ok 0,5 godziny.  Wyłożyć ciastem tortownicę.  Białka ubić z cukrem na sztywną masę, dodać budyń. Masę wymieszać z gruszkami i rodzynkami i wyłożyć na kruche ciasto. Piec w temperaturze 170 stopni ok 50-60 minut.

I oczywiście zapowiadany w poście tort, "Lekarz na worku pieniędzy", który zrobiłam dla świeżo upieczonej lekarki z okazji ukończenia studiów.





środa, 25 września 2013

Tort Gabinet masażu

Długo zastanawiałam się jaki tort zrobić na Darka 50 urodziny. Darek ma poczucie humoru i chciałam żeby było to coś śmiesznego. Pomocy oczywiście szukałam w książkach Debbie Brown i tam natrafiłam na tort "Gabinet masażu". Wydał mi się idealny, bo Darek często chodzi na masaże, ale czy masażystka jest tak seksowna jak na moim  torcie?   

Tort okazał się strzałem w dziesiątkę bo  w piosence którą dziewczyny dla niego ułożyły był wers "Gdy pięćdziesiątka stuka już, To na masaże zaraz rusz".